Archiwum

19 09

Jonah Lomu w każdym sklepie i Richie McCaw za 20 dolarów

W Queenstown spotkałem w sklepie Jonaha Lomu, nie robił zakupów, był na ... opakowaniach płatków śniadaniowych Kelloggs'a, po tej reklamie spożycie płatków w Nowej Zelandii zdecydowanie wzrosło.

W mieście byli kolejno trenując i odpoczywając Irlandczycy (pływali motorówkami), Gruzini (Vakhtang mówił, że zorganizowano im polowanie na zające i łowienie ryb), Rumuni (skakali na bungiee, spotkałem ich jeszcze raz na ulicy i w sklepie) i Anglicy (widziałem ich jak mieli rafting na rzece, ale byli za daleko żeby zrobić dobre zdjęcie). Reasumując prawie cała pucharowa grupa B, nie widziałem tylko Argentyny i Szkocji.

Każdy z zespołów miał na powitanie specjalny pokaz haki w wykonaniu Maorysów, a potem dostawał specjalne czapeczki, repliki tych które nosili reprezentanci Nowej Zelandii na początku XX wieku. Oprócz treningów i zorganizowanej rekreacji każda reprezentacja odwiedziła jakąś szkołę spotykając się z uczniami, których większość trenuje rugby.

W kursowym autobusie, którym wracałem do hotelu spotkałem Steve Thomsona i Toma Crofta (obaj na zdjęciu), fotkę robił nam Ben Young, a był z nimi jeszcze Dan Cole. W hotelowym pubie gdzie oglądałem mecze spotkałem samego Martina Johnsosa, obejrzeliśmy razem mecz, my i kilkuset innych fanów owalnej piłki. Dzięki trenerowi Johnsonowi miałem okazję być na treningu angielskiej reprezentacji, niestety wcześniej miałem zaplanowany lot do Christchurch. Przed pubem spotkałem i uwieczniłem kolorową grupę australijskich kibiców po powrocie z gór.

Wcześnie byłem ponownie w Invercargill, tym razem na meczu Szkocja - Gruzja, kibicowałem naszym „sojusznikom”, ale Gruzini zagrali słabo chyba nie uwierzyli, że mogą pokonać Szkotów, szkoda bo potencjał w nich drzemie ogromny. Wyspiarze też się nie popisali, cały mecz rozstrzygnął się w kopach, oni trafili 5 razy na 8 prób (4 karne i drop gola), natomiast Gruzini kopnęli dwa karne i byli bliscy zdobycia punktów z dwóch drop goli.

W niedzielę przyleciałem do Christchurch takim czarnym samolotem (foto), miasto jest zniszczone i nie będzie tu żadnych meczy. Jest tu za to reprezentacja Nowej Zelandii (inne reprezentacje nie chciały tu przebywać) wspierając swoją obecnością odbudowę miasta.

Za to dziś miałem okazję zdobyć autograf i zrobić sobie zdjęcie z prawdziwym Richie McCaw’em w centrum handlowym. Nie było to jednak proste, trzeba było zrobić kupić sprzęt Adidasa (sponsor All Blacks) za minimum 20 dolarów, dostawało się za to kupon, a następnie stawało w kolejce po autograf i zdjęcie. Byłem tam rano więc miałem już 152 numerek, a chętnych było tysiące. Numerek uprawniał do wspólnego zdjęcia (które zostanie mi wysłane w ciągu 3 dni) i jednego autografu (wziąłem na piłce), jak ktoś chciał dwa autografy to musiał zrobić kolejne zakupy i odstać drugi raz w kolejce.

Jonach Lomu w każdym sklepie!

 

 

Galeria

Komentarze

Artykuł nie ma komentarzy