Archiwum

04 06

Nie wypada nazywać ich oldboyami, to są weterani rugby

Niegdyś czołowi zawodnicy najlepszych drużyn w kraju, a nawet reprezentacji Polski. Dzisiaj spotykają się na boiskach w wielu miastach, aby ponownie poczuć smak rugby jak 10, 20 lub nawet 40 lat temu. Chociaż ciało już mniej sprawne, a dawne urazy nie dają o sobie zapomnieć, nadal chcą biegać z piłką. Nie straszne im szarże ani blachy, w końcu to legendy świata rugby. W zeszłym tygodniu, w sobotę na boisku GOKFu w Gdańsku rozegrane zostały II Mistrzostwa Polski Weteranów. Panowie rozkręcają się na dobre i w tym roku o laur zwycięzcy ubiegały się cztery drużyny (w zeszłym roku jedynie trzy). Obyło się bez wielkich niespodzianek i wygrała drużyna Lechii Gdańsk.

Listy zawodników:
Rugby Oldboys Club Poznań z domieszką zawodników z Wrocławia: Wiśniewski Jarosław, Grochowalski Jerzy, Wieczorek Bernard, Rybacki Marcin, Gawroński Przemysław, Woźniak Lech, Wierzchowski Jędrzej, Przybyszewski Wojciech, Hebda Krzysztof, Ostaszewski Jędrzej, Ferensztajn Zbigniew, Walczak Piotr, Minkin Piotr, Trybus Tomasz, Wojtowicz Łukasz, Święs Dariusz, Knap Tomasz, Warchoł Krzysztof.
Ogniwo Sopot: Piotrowicz Maciej, Barwik Tomasz, Kossakowski Maciej, Ignatowicz Milan, Bednarek Rafał, Możejko Piotr, Chrzanowski Michał, Tubielewicz Przemysław, Janulewicz Marek, Czaja Wojciech, Formela Tomasz, Baraniak Marcin, Puchalski Daniel, Gałęza Artur, Hodura Sylwester. 
Lechia Gdańsk: Bernat Maciej, Czapkowski Grzegorz, Daszkiewicz Paweł, Dobkowski Sebastian, Gdaniec Krzysztof, Gdaniec Mariusz, Gniech Mariusz, Grebasz Jacek, Jeryś Wojciech, Jumas Piotr, Jumas Robert, Kochański Rafał, Kwidziński Piotr, Lenartowicz Paweł, Miszczuk Radzisław, Niespodziany Mariusz, Olszewski Bogdan, Ośka Marcin, Płonka Marek, Sienkiewicz Paweł, Szczepański Mirosław, Sokołowski Tomasz, Talaga Łukasz, Zyskowski Rafał, Kaczorowski Mieczysław, Płoszaj Piotr.

Opinie o turnieju:
Jacek Wierzbicki (WFS Siedlce Veterans): Trzecie miejsce cieszy, jednak mieliśmy apetyt na srebro. Gdyby druga połowa meczu z Ogniwem (do końca pierwszej połowy wynik wynosił 8:3) poszła nam lepiej i mielibyśmy trochę więcej szczęścia w meczu z Lechią (przegrana dwoma punktami) to te drugie miejsce byłoby w naszym zasięgu. W końcówce nieszczęśliwy, bo niecelny kop z rzutu karnego pogrzebał nasze zwycięstwo z gospodarzami turnieju. Wcześniej jednak również brak podwyższenia z naszej strony uniemożliwił ewentualne zremisowanie w tym meczu. Może jakby do tego doszło to postawilibyśmy się bardziej Ogniwu. W drugiej połowie z Ogniwem zabrakło już na pewno też sił, wyjechaliśmy dzisiaj o 4 rano. Pogoda - piękne słońce, ciepło - też wyssała z nas trochę energii.W zeszłym roku na mistrzostwach w Sochaczewie w Lechii było bodajże 32 zawodników, dzisiaj jedynie 26 - kilka cennych osób odpadło, m.in. Janusz Urbanowicz i najlepszy zawodnik ubiegłorocznych mistrzostw - Stanisław Więciorek.Dzisiejsze zawody oceniam bardzo dobrze i Mistrzostwa Weteranów z roku na rok są coraz lepszą imprezą. W zeszłym roku były 3 drużyny, w tym roku już 4, w przyszłym roku będzie może 6. W Pruszczu Gdańskim powstała niedawno drużyna weteranów, mamy nadzieję, że wezmą udział w walce o mistrzostwo.
Marcin Baraniak (Ogniwo Sopot) - najlepszy zawodnik ataku: Drugie miejsce, na tle tego co trenowaliśmy, jest jak najbardziej zasłużone. Lechia lepiej się prezentowała, u nas zabrakło kontuzjowanego Sylwka Hodury co było dużą stratą. W rozgrywkach weteranów istotna jest właśnie baza zawodników i kto jest zdolny do gry danego dnia na danym meczu, nie można być niczego zawsze pewnym z góry. Lechia lepiej się prezentowała i udało się Gdańszczanom zmobilizować więcej wartościowych zawodników na mistrzostwa. To zaważyło na wygranej, poza tym są drużyną z ogromnymi tradycjami. Wygrali zasłużenie, tego się spodziewałem patrząc na listę zawodników. Przyjmujemy II miejsce z pełną pokorą.
Piotr Płoszaj - organizator i zawodnik (Lechia Gdańsk): Pierwsze miejsce bardzo cieszy. Łatwo nie było, najtrudniejszy mecz z Siedlcami - zagrali bardzo dobrze (wynik 14:12), później paradoksalnie bardzo trudny mecz, mimo niezłego wyniku, z Ogniwem (wynik 24:5 dla Lechii). Drużyna z Sopotu, była bardzo osłabiona, dały się we znaki braki zdecydowanego lidera - Sylwka Hodury. U nas, w Lechii nie zagrali Janusz Urbanowicz, Paweł Lipkowski, Arek Bistrama i kilku innych. Pogoda dopisała, atmosfera jest wyśmienita. Jak wszystko dobrze pójdzie to za rok spotkamy się w Sopocie. Być może z 6 drużynami. Muszę pochwalić ekipę z Siedlec, która jest najlepiej zorganizowaną i nastawioną na zawody drużyną weteranów.
Bernard Wieczorek (ROC Poznań) - najstarszy zawodnik turnieju (74 lata): Turniej bardzo mi się podobał, zwłaszcza fakt, że zagrałem we wszystkich meczach i wytrwałem do końca, nawet zdarzyło mi się zdobyć 5 punktów w pierwszym meczu. Bardzo cieszę się, że w tym wieku jeszcze mogę bawić się z kolegami w jajo. Na szczęście nie doznałem dzisiaj żadnej kontuzji, dostałem w oko, ale to nic poważnego. Ci młodzi weterani są nieco mniej sprawni od staruszków dlatego po rajdach na punkty schodzą z boiska.Mimo mojego zaawansowanego wieku, jeżeli dożyję, to mam nadzieję, że zagram w przyszłym roku w kolejnych mistrzostwach.W dawnych latach grałem w Polonii, w AZS Poznań i w Posnanii. Parę lat występowałem w kadrze narodowej w latach 60-tych. Mieliśmy trochę sukcesów w tamtym okresie jako reprezentacja.Zdradzę mały sekret - czuję się prawie Gdańszczaninem, swego czasu przez 10 lat mieszkałem tutaj przy ul. Łąkowej. Wychowywałem się w Gdańsku od 1946 roku. Te miasto jest mi bardzo bliskie i cieszę się, że te zawody miały miejsce właśnie tutaj.

Ciekawostki:
Grzegosz Pliszka (WFS Siedlce Veterans): Miałem szczęście być na ostatnim Pucharze Świata w Nowej Zelandii (październik-listopad 2011), na meczu finałowym. Uczyłem się tam również przez dwa miesiące i doświadczyłem wielu ciekawych przygód, m.in. skakałem na bungee z kapitanem rumuńskiej drużyny. Spotkałem się z reprezentacją Gruzji, Australii, Nowej Zelandii, byłem w środku całego "zamieszania". Mogę dodać, że jedyną religią w Nowej Zelandii jest rugby. Gdzieś z boku istnieje też krykiet. Każdy jednak, dosłownie każdy, gra w rugby, piłka nożna tam nie istnieje.

Kamila Popielarz - 80minut.pl

Galeria

Komentarze

Artykuł nie ma komentarzy