Archiwum

26 07

Rodzina Rugby - Rugby na wózkach

Rugby na wózkach to opracowany w 1977 roku w Kanadzie Winnipeg, Manitoba zespołowy sport dla sportowców niepełnosprawnych. Początkowo był nazywany murderball (mordercza piłka). W końcu lat osiemdziesiątych został oficjalnie nazwany Rugby na wózkach.

Jest to kombinacja rugby, koszykówki na wózkach i hokeja na lodzie dla sportowców ztetraplegią. Ze względu na to, że koszykówka na wózkach wymaga rzutów do kosza, zawodnicy z tetraplegią nie mogli w pełni uczestniczyć w tym sporcie. Rugby na wózkach umożliwia im uczestniczenie w tym sporcie zarówno na pozycjach ofensywnych jak i defensywnych.

W Polsce sport ten został wprowadzony w 1997 roku, w rok później powstała reprezentacja, a w 2001 roku Polska Liga Rugby na Wózkach (PLRnW). 

W czasie gry rywalizują dwie drużyny rugbistów na wózkach. Wyznaczone są po obu przeciwnych stronach boiska umowne (zazwyczaj oznaczone słupkami), szerokie bramki. Punkt zdobywa się wtedy, kiedy jeden z atakujących graczy, wraz z trzymaną piłką, pokona obronę i przejedzie przez bramkę. Nie można jednak jej trzymać dłużej niż 10 sekund (aby utrzymać ją w posiadaniu drużyny, trzeba albo odbijać, albo podawać innym zawodnikom).

Dozwolone jest też blokowanie drogi przez członków drużyny przeciwnej, jest to element trenowanej techniki jazdy na wózku do rugby, co powoduje, że ten sport jest bardzo dynamiczny i widowiskowy. Zadziwiające jest to, że przy dość ostrych "kraksach" (wózki często się zderzają i właśnie dlatego są zabezpieczone dodatkowo, oprócz zwyczajowych zapięć), nie ma kontuzji, a zawodnicy są tak chronieni przez konstrukcję wózków, że nie używają kasków. Możliwe jest wyrywanie/wybijanie piłki z rąk i przejmowanie w trakcie meczu (zabroniony jest całkowicie kontakt fizyczny zawodników), nawet uderzenie w dłoń - zamiast w piłkę to faul.

Wygrywa drużyna, która uzyska ogółem więcej punktów. Mecz podzielony jest na cztery rundy oddzielone przerwami (najdłuższa jest środkowa). Drużyny mają do dyspozycji graczy rezerwowych oraz pomocników.

Galeria

Komentarze

Artykuł nie ma komentarzy