News

27 02

Na 120% możliwości

Adrian Chróściel opowiada o sytuacji w polskim rugby, o tym czym dla niego jest gra w biało-czerwonych barwach oraz o jego rozwijającej się karierze prawniczej.

Rozmawia Kamil Sulej

Jaki był miniony rok dla siedleckiej Pogoni?
- Myślę, że rok 2012 zaliczyć można do bardzo udanych dla klubu. I to zarówno pod względem sportowym, jak i organizacyjnym. Pewnie awansowaliśmy do Ekstraligi, wygrywając rozgrywki I ligi, a potem na początku rundy jesiennej staliśmy się rewelacją najwyższej klasy rozgrywkowej rugby w Polsce. Co prawda, w końcówce rundy graliśmy już nieco gorzej, ale przed rundą rewanżową zajmujemy 4 miejsce, które daje szansę walki o mistrzostwo Polski. Ponadto dzięki dobrej grze coraz większa liczba zawodników naszego klubu na stałe zagościła w różnych kadrach narodowych, poczynając od drużyn młodzieżowych, na reprezentacji seniorów kończąc. Organizacyjnie przeżywamy zaś najlepszy okres w historii klubu. Dzięki wydatnej pomocy Miasta Siedlce i sponsorów mamy ustabilizowany budżet, dostajemy stypendia sportowe, mamy możliwość trenowania i grania na świetnych obiektach. Nie pozostaje nam nic innego jak tylko skupiać się na treningu.
 
Jaki był 2012 rok dla Adriana Chróściela?
- Dla mnie było to również pomyślne 12 miesięcy. Przede wszystkim udało się uniknąć kontuzji eliminujących z gry, co jest największą zmorą sportowców. Dzięki temu miałem możliwość wystąpienia w każdym spotkaniu Pogoni. Nie mam również prawa narzekać jeśli chodzi o rozgrywki międzynarodowe. Rozegrałem trzy mecze w reprezentacji, uczestniczyłem w niemal wszystkich akcjach szkoleniowych kadry seniorów. W życiu osobistym osiągnąłem stabilizację, dzięki której z „czystą głową” mogłem trenować i grać, a to jest istotny element przygotowania do występów na boisku.
Zdecydowałeś się na powrót do Siedlec, gdy zespół jeszcze grał w niższej lidze niż twój były klub. Co o tym zdecydowało?
- Wpływ na to miały przede wszystkim warunki, zaproponowane mi przez działaczy siedleckiego klubu. Mam na myśli zarówno kwestie finansowe, jak i organizacyjne. Do mojego powrotu przyczyniły się również perspektywy sportowe oraz możliwość pracy pod opieką szkoleniowców takich jak Stanisław Więciorek i Jerzy Matwiejczuk. Ten pierwszy to legenda polskiego rugby, człowiek o niezwykłym doświadczeniu, zdobytym podczas wielu lat gry na boiskach, a także niezwykłej charyzmie. Z kolei trener Matwiejczuk dysponuje ogromną wiedzą na temat przygotowania fizycznego. Postęp, który dokonał się w grze to niezwykle wielka zasługa tego duetu. Z perspektywy czasu uważam, że powrót do Siedlec był dla mnie ruchem bardzo korzystnym.
 
Po kontuzji do gry wraca Grzegorz Muszyński, który był przed tobą kapitanem. Czy dojdzie do jakiejś walki o władzę?
- Nie zapominajmy, że w rundzie jesiennej pierwszym kapitanem naszej drużyny był Marek Mirosz. Ja tylko zastępowałem Marka, gdy dochodziło do takiej konieczności. Bycie kapitanem to wielka przyjemność, ale i jednocześnie duży obowiązek. O tym kto nosi kapitańską opaskę demokratycznie decyduje przed każdą rundą drużyna, a zatem także i przed nadchodzącą serią gier do takiego wyboru dojdzie. Ja ze swojej strony zawsze jestem gotowy pełnić taką funkcję, lecz jeśli drużyna wybierze Marka, Grześka czy też innego zawodnika to nie pozostanie mi nic innego jak wspierać go w wykonywaniu tej zaszczytnej roli.

Twoja przygoda z reprezentacją rozwija się harmonijnie. Czym dla ciebie jest możliwość gry w biało-czerwonych barwach?
- Przede wszystkim jest to dla mnie ogromny zaszczyt. Za każdym razem, podczas śpiewania Mazurka Dąbrowskiego przed meczem czuję niesamowite wzruszenie i radość. Okazja gry z orzełkiem na piersi to także wielkie spełnienie moich marzeń. Mam świadomość, że reprezentuję cały kraj i zawsze w każdym meczu reprezentacji staram się walczyć na 120% swoich możliwości.

Jakie zmiany zaszły w polskim rugby w ciągu ostatnich lat?
- Skupiając się na aspekcie sportowym stwierdzam, że po chudych latach w końcu nadchodzą to lepsze czasy. Jeśli chodzi o wyniki reprezentacji to, od momentu rozpoczęcia pracy na stanowisku selekcjonera przez Tomasza Putrę, konsekwentnie idziemy do przodu. Nasze ostatnie wyniki pokazują, że współpraca na linii trener-zawodnicy układa się pomyślnie. Oceniając zaś rozgrywki Ekstraligi należy zauważyć, iż wszechobecny kryzys dopadł także naszą dyscyplinę. Sporo klubów ma kłopoty finansowe i przez to zawodnikom ciężko skupić się tylko i wyłącznie na grze. Aby bowiem utrzymać rodziny są zmuszeni pracować. Tu przechodzimy do organizacyjnego aspektu, który już niestety nie wygląda tak dobrze. W Polsce nadal rugby jest sportem niszowym. Co prawda regularnie mecze reprezentacji są pokazywane przez Polsat Sport, ale i tak popularność naszej dyscypliny stoi na niskim poziomie. Niestety, w mojej opinii, władze Polskiego Związku Rugby nie wykazują należytej inicjatywy, aby to zmienić. Dlatego też, wspólnie z zawodnikami reprezentacji, stworzyliśmy koncepcję założenia stowarzyszenia promującego rugby, które jest właśnie na etapie powstawania. Mam nadzieję, że nasza inicjatywa spotka się z przychylnością naszego środowiska oraz pozwoli rozpropagować tak piękną dyscyplinę sportu jak rugby.

Jak wiele dzieli Polskę od czołowych ekip na świecie?
- Ze względu na wspomniany przeze mnie wcześniej amatorski status zawodników rugby w Polsce dystans dzielący nas od czołowych ekip na świecie jest ogromny. Rugbiści w krajach z czołowej dwudziestki światowego rankingu są profesjonalistami, trenującymi dwa razy dziennie i skupiającymi się tylko i wyłącznie na uprawianiu sportu. Wiąże się to oczywiście z dużo większymi nakładami finansowymi na rugby w tych krajach. Obawiam się w związku z tym, iż niestety dopóki w Polsce zawodnicy nie staną się zawodowcami, to nie mamy szans, aby dogonić uciekający nam światowy top rugby.
 
Jakie masz plany sportowe na najbliższe miesiące?
- Moim celem jest jak najlepsze przygotowanie się do nadchodzących meczów i osiągniecie celu, który przedstawiłem w sierpniu na spotkaniu w miejskim ratuszu, a więc zdobycie medalu mistrzostw Polski. Ponadto chciałbym w dalszym ciągu występować w reprezentacji seniorów.

Nie samym sportem człowiek żyje. Czym zajmuje się Adrian Chróściel, kiedy nie gra w rugby?
- Z wykształcenia jestem prawnikiem, a zatem moje pozasportowe zainteresowania wiążą się z prawem. Wraz z początkiem roku rozpocząłem aplikację adwokacką, którą będę musiał bez szkody dla żadnej z dziedzin połączyć ze sportem, ponadto pracuję w sądzie jako asystent sędziego. W wolnym zaś czasie bardzo lubię obejrzeć dobry film oraz czytać ciekawe książki, w szczególności kryminały.

Galeria

Komentarze

Artykuł nie ma jeszcze komentarzy

dodaj komentarz
  • Nick:
  • Tytul:
  • Treść:
  • Pozostało znaków:150